wtorek, 9 września 2008

Niesamowity Bóg

Hej hej hej. Wygląda na to, ze najbardziej intensywny okres wakacyjno-wyjazdowy juz minął. Życie jednocześnie wraca do normy (te same ściany, ten sam komputer, mniej więcej ten sam zestaw buź dookoła - choć tu zawsze sie coś jednak dzieje, ale w moim przypadku to też "norma").

*
Z drugiej strony wiem, ze coś jest bardzo inaczej. Wiem, że ze wzgledu na poranne wstawanie na lekcje będę musiała się trochę ustatkować, ale wiem tez, ze Pan Bóg w ciągu tych ostatnich paru tygodni tak mnie porozciągał, że nie skurczę się już w moim sposobie przeżywania rzeczy do tych samych rozmiarów co dawniej. Jeszcze przed wakacjami bardzo trudno mi było myśleć o gwałtownych zmianach planów, szczególnie jeśli znaczyły one zarywanie nocy lub inwazję w moje małe poletka prywatności, które zostawiłam sobie pośród oceanu dostępności. Teraz zmiany planów spływają po mnie jak po kaczce, wracam do domu nieraz o przedziwnych godzinach, podrózuję przez Polskę nocką i zamiast czuć sie prześladowana cieszę się miłym towarzystwem w podróży. Zauważam, że kiedykolwiek pozwolę Panu zaingerować w moje obszary prywatności, żeby służyć Jemu i tym, którym On sam chce przeze mnie usłużyć, Pan sam oddaje mi wielokrotnie tyle prywatności i możliwości odbudowy sił w terminach, których bym się nigdy nie spodziewała. Bóg jest dobry, tak bardzo dobry.
*
Chodzi mi ostatnio po głowie piosenka TGD z płyty, która już prawie jest :) (alleluja!), o tym, że Bóg jest niesamowity, że wszystko dookoła głosi opowieść o Jego wielkości. To też jest coś co się zmieniło. Bóg całkowicie wyszedł mi z pudełka, w które Go włożyłam. Myślałam, że nie włożyłam, ale jednak. Jednak okazało się, że jest On prawdziwszy i bardziej nadprzyrodzony niż myślałam, niż wierzyłam. Mam w tym roku wobec Niego - i w związku z tym wobec siebie - całkiem inne oczekiwania. Spodziewam się jeszcze bardziej niz kiedykolwiek wcześniej, ze bez Niego nic nie mogę uczynić. Spodziewam się odpocząć w tym roku po moim "pracach" w sensie moich cielesnych wysiłków. Spodziewam się, ze kiedy będę wołać do Pana On będzie odpowiadał. Spodziewam się, ze będzie mówił do mnie i do tych, co są wokół mnie bardziej niż dotychczas. Spodziewam się, ze będzie odkrywał nam w nadprzyrodzony sposób tajemnice potrzebne do tego, by ludzie doświadczali zbawienia i uwolnienia. Spodziewam się, ze Pan będzie dotykał ludzi przez uzdrowienie. Spodziewam się, ze naprawdę poznamy Go lepiej, bo to w bojaźni Pana jest początek mądrości, a w poznaniu Świętego zrozumienie. Spodziewam się naprawdę nadprzyrodzonego roku.
*
Wiecie, już o tym, że przed wakacjami poinformowałam moją szefową, iż będę dyspozycyjna w szkole językowej tylko w godzinach porannych (do lunchu), dlatego, że potrzebuję wrócić do tłumaczenia książek. Nie była to dla niej dobra wiadomość, a jednak, już po tej informacji dostałam tak dużą podwyżkę, że nie będę wcale zarabiać o wiele mniej niż w zeszłym roku, mimo że będę pracować o wiele krócej. A to oznacza, że mogę spokojnie pracować z jednym wydawnictwem i nie próbować na siłę zawsze mieć czegoś "na warsztacie" jeśli chodzi o tłumaczenie.
*
Tak jak na przykład teraz. Skończyłam tłumaczyć wspaniałą powieść i wiem, że nowa książka nadciąga, ale póki co, pomiędzy książkami mam wreszcie czas, o który tak długo się modliłam, żeby go mieć. Modlę się jak Pan chce, abym najlepiej go wykorzystała. Muszę się nauczyć, że nie ma potrzeby być cały czas zajęta jakąś akcją, którą mogę się potem wykazać, żeby udowodnić jakos, iz nie marnowałam czasu. Muszę się nauczyć dawać sobie czas na bycie z Tatą.
*
Dziś czytałam o kobiecie, która wylała drogocenny olej na głowę Jezusa i tak wiele ludzi mówiło, że zmarnowała go. Że mogła go zużytkować lepiej, aby zrobić coś pożytecznego, czego rezultaty można by zmierzyć i zamieścić w rocznym raporcie. Tyle i tyle środków rozdanych ubogim. Nie to, żeby było coś złego w rozdawaniu rzeczy ubogim. Na to jest właściwe, bardzo ważne miejsce w Królestwie. Ale jest też czas na marnowanie naszego olejku dla Niego, dla Niesamowitego Boga. Pytałam rano Pana co jest moim olejkiem i wtedy nie usłyszałam odpowiedzi. Wiem, że jest ich więcej niż jedna, ale w tej chwili wiem, że Pan mi odpowiada, iż jednym z moich "olejków" jest czas. Czas od lat jest jednym z moich najbardziej cennych skarbów. A teraz Pan mi go daje troszeczkę więcej niz zwykle i pyta, czy go dla Niego "zmarnuję".
*
Modlę się, żebym nie zawsze spożytkowywała mój czas pożytecznie i mądrze, w sposób, który zaimponuje każdemu, nawet temu, który nigdy nie spotkał Boga i nie kocha Go. Chcę, aby wśród rzeczy, które robię były tez takie, które będą zrozumiałe i docenione tylko przez Niego i tych, którzy są blisko Jego serca. O to proszę, w imieniu mojego Pana, Jezusa Chrystusa.
*
Pozdrawiam was serdecznie. Muszę chyba "zmarnować" dla Niego teraz przynajmniej parę chwil, więc uciekam w Jego obecność, w Jego objęcia. Do zobaczenia za czas i pół czasu ;) M

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Dziś chciałabym Cię przeprosić za to, że nie próbowałam dostrzec i zrozumieć Twoich ograniczeń i uczuć. Byłaś kiedyś dla mnie autorytetem, który w jednej chwili zdewaluowałam, bo ktoś obiecał mi Twój czas, a Ty mi go nie dałaś. Przez lata hodowałam w sercu żal i posłużyłam się (między innymi) Tobą, by po raz kolejny poczuć się ofiarą i karmić się tym. Stałaś się częścią kolekcji osób które, w moim odczuciu, zawiodły mnie. Dziś rozumiem czemu nie mogłaś zaspokoić potrzeb wszystkich wokół i czemu Bóg mógł dać mi takie doświadczenie. Jemu dziękuję, a Tobie i sobie przebaczam.
-wdzięczna "bojąca się tęsknić"

MadziaMadzia pisze...

Dziękuę "bojąca się tęsknić". To co piszesz jest dla mnie bardzo ważne zarówno ze względu na moje jak i na Twoje dobro. Bóg jest niesamowity w każdej z nas. Niech On sam sprawi, że rozradujesz się na nowo tęsknotą i tym jak On sam ją spełnia :) Całuję mocno. M

Anonimowy pisze...

Dziękuję i również całuję :)