sobota, 29 listopada 2008

O poście - czyli o prawdziwej wolności

Hej hej! Mamy właśnie weekend pomiędzy dwoma wyjazdami. W zeszłym tygodniu byłam w Dzierżoniowie, gdzie nauczałam a za tydzień jadę do Kielc, gdzie będę tłumaczyć. Oba wydarzenia wspaniałe, przedzielone dwoma tygodniami przepełnionymi równie wspaniałymi wydarzeniami. Dzieje się tak wiele, że nie mogę sobie po ludzku pozwolić na to, żeby raz na 7 dni poświęcać 24 godziny na odpoczywanie w Bogu. A jednak, ze względu na Słowo Pana, przez posłuszeństwo i wiarę to robię. Kiedy robimy coś, co po ludzku niemożliwe i doświadczamy owoców, które obiecał Bóg, a nie tych, które podpowiada nam świat lub nasz własny racjonalny umysł, zaczynamy żyć w sferze nadprzyrodzonej. A to jest coś, za czym każdy z nas w głębi serca tęskni. Tęsknimy za Bogiem, który przekracza ramy naszych ludzkich praw, za Bogiem, który jest ponad naszymi ludzkimi ograniczeniami.
*
Odpoczywanie - takie systematyczne, będące reakcją na Boże Słowo - to dla mnie więc krok wiary, ale też rodzaj postu. Bardzo dobrego, radosnego i wspaniałego postu (jakim zresztą jest każdy post), ale jednak postu. Postu od polegania na sobie. Postu od ciągłego udowadniania sobie i innym swojej efektywności, wartości i czego jeszcze. Dzień postu od robienia wrażenia na ludziach, na rzecz robienia wrażenia na Bogu. Nie oznacza to, że tylko przez ten dzień rezygnuję z robienia wrażenia na ludziach jako motywacji moich działań. Przez ten dzień jednak wychowuję niejako swoją duszę do tego, aby taka postawa stała się moją codziennością, moją oczywistością.
*
Ostatnio widziałam w jakichś wiadomościach internetowych materiał, który dał mi do myślenia na temat natury postu, a raczej jednego z jego aspektów. Post to oczywiście dyscyplina o wiele większa i bogatsza, niż to, co napiszę teraz. To, co ten program mi pokazał dotyczyło znaczeniu postu jako narzędzia wychowania i mądrej miłości w stosunku do nas samych. Program mówił o matce, której 4-letnia córka ważyła 60 kg. Ludzie w studio przekonywali tę matkę, że jeśli kocha swoją córkę powinna zapisać ją na jakąś terapię, zmienić jej dietę, pomagać jej ćwiczyć. Matka jednak nie chciała tego słuchać. Mówiła, że nic nie przewyższy tego, kiedy ona widzi, że jej dziewczynka jest szczęśliwa. Więc jeśli jej córeczka potrzebuje stosów naleśników z syropem klonowym i lodów i ciastek i chipsów, żeby matka mogła oglądać ten wyraz szczęścia i rozanielenia na jej buzi, tego właśnie matka będzie jej dostarczać. Żadne argumenty o zagrożeni zdrowia i życia nie skutkowały. Matki nie interesowało nic poza oglądaniem szczęśliwość swojej córki i naprawdę wierzyła, że taka postawa jest najlepszym wyrazem miłości.
*
Z jednej strony postawa tej matki wydaje nam się oburzająca, w oczywisty sposób krótkowzroczna i rażąco pozbawiona mądrości. Z drugiej strony, jak często, nawet wśród nowo narodzonych chrześcijan, zachowujemy się w ten sam sposób w stosunku do naszych cielesnych, ludzkich apetytów. Całkowicie bez zastanowienia decydujemy się robić to, co sprawia, że czujemy się dobrze. Może już zbyt wiele wiemy o Bogu, żeby karmić swoje ciałko tak jak nasi niewierzący znajomi. Patrzymy z góry na nich, kiedy oddają się róznym hulankom i swawolom. A jednak każdy z nas czymś tam się podkarmia. Każdy ma jakieś dopalacze. Aplauz i uznanie innych, komforcik, „święty spokój”, Internet, dobre jedzonko, użalanie się nad sobą, zmartwienia, humory. Jak szczerze zapytasz Boga, co jest twoim dopalaczem, na pewno szybko ci odpowie ;) I tak jak w przypadku tej matki, ostatnia rzecz, o której chcemy myśleć, to żeby zrobić z tym wszystkim porządek.
*
Myślimy - Bóg jest dobry. Chce żeby mi było dobrze. Bo tak jest!!! To prawda!!!! On chce, zeby nam było dobrze!!!! I dla tego mówi nam o postach. To przez nie możemy wychować nasze ciało tak, żeby było zdrowe, żeby miało siłę, żeby mu się chciało wstawać każdego dnia rano, żeby tryskało życiem, żeby rozkwitało, miało pokój i wolność.
*
Wolnością nie jest prawo do tego, żeby robić, co tylko naszej cielesnej naturze się zachce, nawet jeśli na dłuższą metę nam to szkodzi. Wolnością jest to aby być w stanie wybrać, to co naprawdę nam służy. I ja nie mówię tylko o tym, żeby odmawiać sobie przyjemności tu na ziemi, po to by mieć radość w niebie. Ja mówię takze o tym, o czym mówili ludzie w studio tej matce - o kwestii tego, jak będzie wyglądać nasze życie tu na ziemi, w czasie najbliższych miesięcy i lat. To Pan stworzył nas jako istoty mieszkające w ciele. Założeniem było jednak, żeby nasze ciała nam służyły, a nie, żebyśmy my służyli naszym ciałom. Stąd skarb w formie postu, który co prawda nie pozwala nam na zajadanie się do woli naleśnikami z syropem klonowym, ale daje nam coś o wiele cenniejszego - zdrowie, poczucie szacunku do siebie, witalność, wolność do wypełniania Bożego planu dla nas, do najpełniejszej realizacji tego, do czego nas stworzył, do tego, byśmy byli tak piękni, jakimi byliśmy od początku w Jego zamyśle.
*
Mamy teraz czas zimy, kiedy więcej czasu może spędzamy w domu, wpatrując się w kominek, albo przynajmniej świeczkę o zapachu korzennym. Zbliża się po troszeczku Nowy Rok, ten czas kiedy co roku bierzemy siebie samych na bok, żeby szczerze ze sobą pogadać o życiu. Chciałam zachęcić każdego z nas, żebyśmy w tym czasie pozbyli się legalistycznego stereotypu postu jako narzędzia zadawania sobie bezsensownego bólu, o który Bóg nigdy nas nie prosił. Zamiast tego może siądźmy z Panem i zapytajmy Go, z jakiej niewoli i od jakiego bezlitosnego „pana” chce nas On teraz uwolnić. Módlmy się o pragnienie wolności w tej dziedzinie. O nadprzyrodzoną wizję i zrozumienie piękna tej wolności. Módlmy się Boże uwolnienie i łaskę. A jeśli trzeba i jeśli Bóg nas do tego poprowadzi, podejmijmy się zadania bycia dobrymi wychowawcami dla naszych ciał, gotowymi okazać sobie samym mądrą miłość. Zachęcam tez do znalezienia jakichś fajnych nauczań na temat postu w ogóle, bo tak jak napisałam, to co tu poruszyłam to tylko malutki wycineczek wspaniałości tematu. Taki duchowy "appetizer" ;)
*
Zadziwiające to, ze jak człowiek zasmakuje już tego aspektu postu w jakiejś konkretnej dziedzinie, zaczyna wręcz szukać następnych możliwości do podjęcia postu w innych obszarach zycia. A to dlatego, że zaczyna doświadczać wolności, obfitości, radości, spełnienia, zdrowia. Tym pierwszym postem może być post od jakiegoś rodzaju jedzenia. Ale może być też post od działactwa. A może od narzekania. A może od potrzeby, żeby mieć na wszystko gotową odpowiedź. Bądź otwarty na to, co Bóg ci powie. I ponad wszystko, tej zimy, bądź naprawdę wolny w Nim. Pozdrawiam gorąco w imieniu Boga, który jeden jest naprawdę dobry!!! M

0 komentarze: